Krótka historia o tym jak sprzedawałem Xboxa na OLX

Krótka historia o tym jak sprzedawałem Xboxa na OLX

Podzielę się z Wami pewnym antropologicznym doświadczeniem, które nabyłem sprzedając konsolę na OLX.

W poniedziałek wystawiłem na sprzedaż mojego starego Xboxa360. Z racji, iż nie gram na nim od dłuższego czasu, pomyślałem, że wystawię go za symboliczną kwotę wraz z całym inwentarzem jaki do niego posiadam (2 pady, 10 gier itd). Sprawdziłem po ile „chodzą” podobne używane konsole (ok 250-300 zł), ale stwierdziłem, że zależy mi na czasie, więc wystawiłem ją za 180 zł z nadzieją, że sprzedam ją w ciągu kilku dni. Nie przypuszczałem jednak, że to ogłoszenie będzie niczym czerwony alert dla wszystkich „januszy byznesu”.

Negocjatorzy

Zaczęło się od tzw. twardych negocjacji – uwaga tu będzie cytat całej wiadomości –


„50?”.

Ani „cześć” ani „dzień dobry”… prawdziwy negocjator od razu przechodzi do konkretów 🙂 Po mojej wiadomości, że nie jestem skłonny do negocjacji i że cena jest ostateczna, kupujący kontruje mnie wiadomością: „80 zł i będę dzisiaj” Mimo kontroferty moja asertywność wzięła górę i nie dałem się zmanipulować jego zaawansowanym technikom sprzedażowo-zakupowym 🙂

Szperacze

Dalej pojawili się szperacze: „Nie interesuje mnie konsola, ale kupię dwie baterie”. Albo „Chce tylko pada i fife 16”. Niestety przedstawiciele tej grupy również nie pamiętali o tym, aby się przywitać. Nie muszę też wspominać, że będąc uzbrojony w doświadczenie po „mistrzu negocjacji” nie uległem i dalej szukałem nowego domu dla mojego xboxa.

Człowiek z Wieliczki

Wtem pojawił się „człowiek z Wieliczki”. Jako jedyny zadzwonił, przedstawił się i powiedział, że nie będzie negocjował, bo cena jest na tyle atrakcyjna, że nie warto. Pomyślałem sobie, to jest on! To jest ten człowiek na którego czekałem. Wtedy powiedział, że jest jedno ale… kupi xboxa, ale muszę go przywieźć do jego domu. Zapytałem, gdzie mieszka – mówi, że w Wieliczce.

(Kurcze to z 40 km od mojego domu, nie opłaca mi się z pracy jechać do domu a potem robić 80 km, żeby sprzedać konsolę za 180 zł)

Zatem grzecznie mu odmówiłem tłumacząc, że to dla mnie nieopłacalne, ale jeżeli chce, to jutro mogę wziąć konsolę do pracy i mogę podrzucić ją w okolice ul. Wielickiej. Mógłby zatem sobie po nią podjechać. Oburzony stwierdził, że w takim razie nie jest zainteresowany i kupi sobie inną konsolę – OK. Pewnie myślicie, że chce narzekać, że klient roszczeniowy itp.

Nie… to nie koniec tej historii 🙂 

„Pan z Wieliczki” zadzwonił do mnie po dwóch dniach. Z oburzeniem pytając dlaczego nie przywiozłem mu tej konsoli (?!) on na mnie czekał a mnie nie było! Przypomniałem mu zatem, że proponowałem mu odbiór konsoli na następny dzień w Krakowie on sam mi podziękował. Pomarudził na żywot, na fakt, że przyjechał brat z Anglii i że chciał z nim pograć w gre. Powiedziałem mu wówczas, że bardzo mi przykro, ale ktoś wczoraj „zarezerwował” tę konsolę i że jutro po nią przyjedzie. Oburzony rzucił tylko:

„to po co do mnie dzwonisz i zawracasz mi d*pe!”


Zgłupiałem… aż spojrzałem na telefon czy faktycznie to ja do niego nie dzwoniłem 🙂

Reasumując

W 5 dni miałem 11 „ofert kupna”, które (w mniejszym bądź większym stopniu) odbiegały od ogólnie przyjętego poziomu konwersacji.
Teraz już rozumiem dlaczego OLX robił kampanię reklamową o dobrym wychowaniu i sposobie komunikacji w sieci. Do tej pory nie miałem z tym do czynienia, ale jak widać Ci ludzie naprawdę istnieją i żyją wśród nas 🙂

No comments yet. Be the first one to leave a thought.
Leave a comment

Leave a Comment